Get Adobe Flash player

Bo grać na żywo jest lepiej!

Kolejny duży projekt już za nami! Dnia 26 października 2014 roku mieliśmy przyjemność grać dla Was Koncert Instrumentalno – Wokalny pt. "W rytmie żywej muzyki." Oto podsumowanie tego wydarzenia okiem lidera projektu – Kasi:


Skąd pomysł na taką inicjatywę?
Pomysł na tego typu Koncert zrodził się zaraz po wakacyjnych występach plenerowych, kiedy to w wyniku rozjazdów postanowiliśmy skorzystać z gotowych podkładów mp3 nadrabiając autorskim pomysłem scenicznym. Jednak jakość podkładów i problemy z nagłośnieniem pozostawiły w nas pewien twórczy niedosyt, dlatego Niespasowani przystali na mój pomysł ażeby zrobić klimatyczny koncert tylko z muzyką na żywo, w końcu w składzie mamy gitarzystki, flecistkę, akordeonistę a od niedawna pianistę. Uzyskałam aprobatę grupy, zgodę na liderowanie i zaczęło się! :)

No tak zaczęło się, jak zatem wyglądały kolejne etapy pracy nad tym projektem?
Zaczęło się od spotkania, na które chętni przynieśli propozycje utworów do repertuaru koncertowego wraz ze wstępnym pomysłem na jego wykonanie/aranż. Iwona spisała wszystkie opcje, które następnie poddałam selekcji, wyłaniając 25 utworów. Potem przyszedł czas na opracowania i aranżacje. Na tym etapie najwięcej pracy mieli instrumentaliści, ale „wokale” także spotykały się, by dopracowywać współbrzmienia. W końcu rozpoczęliśmy próby. Oprócz standardowych – sobotnich, mieliśmy kilka dodatkowych prób w zaciszu Krzysiowego domu lub kościelnej salki - dziękujemy! Próby trwały w sumie (co stwierdzam dziś z lekkim niedowierzaniem) półtora miesiąca, ponieważ spotkanie, na którym ustalono wstępny repertuar odbyło się 13 września wg. naszego niespasowanego kalendarza.

Jak przebiegały próby? Były burzliwie, spokojne, zaplanowane i raczej „na spontana”?
Próby przebiegały bardzo… różnie. Liczba członków w grupie prowadzi do powtarzalnego niestety problemu - obecności, a raczej nieobecności… Ten rok wydaje się szczególnie trudny organizacyjnie ponieważ trzech z nas przygotowuje się do bierzmowania, mamy też trzy maturzystki, karmiącą mamę, a ja powinnam pisać pracę magisterską… trudno to pogodzić. Ale starałam się konkretne próby planować z uwzględnieniem konkretnych nieobecności, oczywiście jeśli były wcześniej zgłoszone.

No dobrze, ale obecność to jedno a praca podczas prób? Z tego co wiem wykonaliście na koncercie 22 utwory, co z resztą?
Całe szczęście, że nie było ich 25! (śmiech) I tak długo nam zeszło… w planach Koncert miał trwać półtora godzinny, a wyszło ponad dwie… ale mamy świadomość, że to z winy ciągle niedopracowanej, aczkolwiek już nieco lepszej niż kiedyś – organizacji. Mamy jednak nadzieję, że zrekompensowaliśmy te niedociągnięcia wrażeniami odsłuchowymi.

Zdaje się, że znowu pojawiły się u Was pewne debiuty? Opowiedz, Co? Kto?
Tak, debiuty to nasza specjalność, lubimy doświadczać, eksperymentować i chcemy się rozwijać. Na tym koncercie zadebiutowała Iwona i Adaś S. grając na bębenku (Tu ciekawostka - bębenek pożyczaliśmy od Parafialnej Scholii, do której niegdyś należąc zaśpiewaliśmy w Konkursie piosenki Religijnej i wygraliśmy właśnie ten sam bębenek – jak się okazuje – wszystko wraca) Po raz pierwszy postawiliśmy też na jednego głównego nagłośnieniowca – z sukcesem zajął się tym Adam K. Debiutem było wykonanie utworu całkowicie a’capella (tzn. bez akompaniamentu żadnego instrumentu) z podziałem na 5 głosów (Love me tender). Odważyliśmy się także na pierwszą w karierze niespasowanych improwizację instrumentalną – delikatną ale zawsze! Rozpoczęliśmy także za sprawą Krzysia a raczej jego wielofunkcjonalnego stage piana przygodę z elektroniką w muzyce. Weronika P. miała natomiast swój debiut w grze na gitarze w sposób klasyczny.


No, no sporo tego! A jakbyś miała wymienić to z czego jesteście dumni a na co wolelibyście przysłowiowo przymknąć oko?
Zacznę od pozytywów . Oprócz wspomnianych wyżej debiutów na pewno jesteśmy dumni z naszych aranżacji (Zwłaszcza z opracowania piosenki Ani Wyszkoni - Biegnij przed siebie). Nie było łatwo, ale „Co swoje to swoje” zauważyliśmy, że jeśli jesteśmy do czegoś przekonani to zdecydowanie lepiej się to wykonuje. Dużą radość sprawiła mi i Iwonie konferansjerka, w której mogłyśmy oprócz informacji o kompozytorach i wykonywanych utworach, przemycić także parę wiadomości i zasad muzyki jak np. muz. Programowa, historia bluesa, śpiew a’capella. Było to o tyle ważne, że chcielibyśmy nie tylko bawić i relaksować, ale też czegoś nauczyć i może kogoś zainspirować. Dumni jesteśmy także z stworzonego przez Artura plakatu!
Myślę, że każdy niespasowany tak naprawdę zdobył na tym Koncercie jakiś indywidualny mały lub większy Mount Everest (ja osobiście cieszę się, że nie zabiłam się w szpilkach i że udało mi się zaśpiewać w duecie z Adrianem grając jednocześnie na gitarze, bo wierzcie, wcale nie jest łatwo…).

Pozytywy piękne, ale unik Ci się nie udał, więc opowiedz też o negatywach…
(śmiech) Hmm… no jasne, że chciałoby się powiedzieć, że się kochamy, zawsze jest cudownie i w ogóle „lodzio miodzio panowie” ale… no niestety tak nie jest :) Bywa, że jeden na drugiego wyskoczy bo puszczą mu nerwy lub ktoś strzeli fochem i powie z przytupem: „NIE BEDE!”, dalej też zmagamy się z problemami komunikacyjnymi i organizacyjnymi, ale walczymy zawzięcie by nie polec na tym polu walki.

A jak oceniasz siebie w roli lidera? To też był debiut?
Hmm to był… pseudo debiut ;) ponieważ nieraz w tej roli już występowałam, ale nieoficjalnie. Jeśli chodzi o koordynację tego projektu to z wielu rzeczy jestem zadowolona, ale są i takie, które w przyszłości chciałabym ulepszyć. 

Co planujecie dalej?
Najbliższy występ czeka niepasowaną delegację w Domu Pomocy Społecznej na Oś. Przyjaźń, gdzie pojawimy się gościnnie 20 listopada podczas odbywającego się tam „Przeglądu Talentów 2014r.” (Za zaproszenie serdecznie dziękujemy!). Później przyjdzie czas na występy okolicznościowe związane z Bożym Narodzeniem a więc (mamy nadzieję) kolędowanie w Kościele (już po raz drugi), wyjazdy do przedszkoli/szkół z świąteczną zabawą oraz w końcu spektakl Bomb(K)owe Święta.

Czy coś na zakończenie chciałabyś jeszcze dodać?
Może tylko to, że moim osobistym mottem przewodnim w pracy nad tym Koncertem był cytat z piosenki końcowej Stanisława Soyki pt. „Tolerancja”:

„Życie nie tylko po to jest by brać, życie nie po to by bezczynnie trwać, lecz aby żyć siebie samego trzeba dać”. 

Słowa te dedykuję wszystkim Niespasowanym, jako dobrą wróżbę na przyszłość.


ZAPRASZAMY DO OBEJRZENIA GALERII Z WYSTĘPU >>


Niespasowani / 02.11.2014