Get Adobe Flash player

Druga odsłona BOMB(k)OWYCH ŚWIĄT

Święta już za nami, tak samo jak druga odsłona naszego świątecznego spektaklu. BOMB(k)OWE ŚWIĘTA wystawiliśmy dla Was 21. grudnia, czyli tuż przed Świętami Bożego Narodzenia, żeby podzielić się z Wami refleksją. Refleksją nie byle jaką, bo niosącą ze sobą wiele wartości, czyniących Święta spokojniejszymi, bardziej przystępnymi, można by rzecz — lepszymi. Spektakl, jak pisze Weronika Macioszek, miał być okazją do oderwania się od przedświątecznych obowiązków:

Chcieliśmy w ten sposób pokazać Wam, kochani, co w Święta jest najważniejsze. I tu przytoczę fragment z mojej jednej sceny nawrócenia się matki, kiedy to kołysząc Oliwkę do snu, wypowiadałam monolog: „W święta nie są najważniejsze prezenty, lecz dobroć i życzliwość ludzka. Chodzi o to, że strojenie choinki, pieczenie pierników miały swoją magię, właśnie magię Świąt. Tworzymy ją poprzez dobre uczynki. To tak, jakbyś sklejała łańcuch świąteczny, każdy dokleja swój dobry uczynek, który sprawia, że Święta stają się radośniejsze; nie można o tym zapomnieć”  / Weronika Macioszek

Warto dodać, że ten spektakl różnił się nieco od premierowego. Sceny zostały dostosowane do wieku aktorów (premiera miała miejsce trzy lata temu!) a podkłady, i niektóre piosenki w całości, zostały przez nas nagrane, by ułatwić organizację. Podobnie jak trzy lata temu, gościnnie zagrała z nami młoda aktorka. Dawniej była to Paulina, siostra Nikoli, teraz rolkę Oliwki zagrała Julia Pradelok. Swój debiut w liderowaniu projektem miał tym razem niespasowany Adam Kosytorz.


Występ był też doskonałą okazją, by niespasowany na emigracji Artur mógł ponownie zagrać z grupą:

Odkąd wyjechałem za granicę, zajmuję się plakatami, stroną internetową, pomagam też w scenariuszach. Choć na co dzień mieszkam tysiąc kilometrów od mojej kochanej grupy, postanowiłem uczestniczyć w jej życiu na tyle, na ile pomaga mi Internet ;) Kiedy zjeżdżam do Polski, staram się pomagać też czynnie, by inni mogli zapomnieć o małych obowiązkach. Ale największą frajdę sprawił mi występ na scenie. Minęło półtora roku od mojego ostatniego poważnego występu, co niestety dało o sobie znać dwoma czarnymi dziurami w głowie podczas granej sceny. Nic to, mówię sobie, w jedną próbą przeddzień występu po wyczerpującej podróży to chyba nawet normalne ;) Tak się usprawiedliwiam, ale ostatecznie wrażenia mam pozytywne, bo choć mogłem obniżyć ogólny poziom występu, widzę, jak rozwijają się wszyscy w grupie. Jedną tylko wadę takiego występu znalazłem — wrócę do Niemiec i będę tęsknił za cotygodniowymi próbami ;(  / Artur

A tutaj można zobaczyć galerię z wystepu >>