Get Adobe Flash player

Dni z Opatrznością i Ostatni Król w Grodzisku Mazowieckim

Na sam początek trzeba wyjaśnić, skąd wzięła się nazwa „Ostatni Król” z tytułu newsa. To nic innego, jak dobrze Wam znane „Królestwo Miłości” — musical, reżyserowany przez Siostrę Stellę z naszej parafii, która zdecydowała się nadać mu inny tytuł z okazji występu w Grodzisku Mazowieckim. Ale od początku…

Już dawno było wiadomo, że Siostra Stella planuje występ w Grodzisku, jednak nikt nie znał szczegółów. Kiedy przyszedł czas na konkrety, okazało się, że nie będzie to zwykły występ. Ten pięciodniowy wyjazd na coroczne Dni Opatrzności organizowane przez Zgromadzenie Sióstr Opatrzności Bożej w Grodzisku Mazowieckim obfitował w wiele atrakcji. Plan wypełniony był od rana aż do późnych godzin wieczornych i obejmował spotkania, rozmowy, warsztaty tematyczne i oczywiście występy artystyczne. Ale niestety nie wszyscy mogli z nami pojechać… Dlatego też kilku aktorów zostało zastąpionych aktorami z Grodziska, którzy — uwaga — mieli z nami jedną próbę! Na szczęście nie przyczyniło się to do wpadek na scenie! Siostra Stella nauczyła nas także układu choreograficznego, który wyćwiczyliśmy niemal do perfekcji i który spodobał się, tak samo jak musical, wszystkim uczestnikom Dni z Opatrznością.


Trzydziestokilkuosobową grupą ruszyliśmy ze Zbrosławic trzydziestego kwietnia rano. w Godzinach popołudniowych dotarliśmy do Warszawy, gdzie mieliśmy okazję zwiedzać Łazienki Królewskie. Wieczorem zobaczyliśmy jeden z najlepszych polskich musicali — ,,METRO’’ w reżyserii Janusza Józefowicza w teatrze STUDIO BUFFO. Spektakl oglądałam z zapartym tchem (po wysłuchaniu opinii innych widzów myślę, że nie tylko ja tak zareagowałam). Wspaniały repertuar, ogromne talenty aktorów, tancerzy i wokalistów oraz zaskakujące efekty świetlne i nie tylko wywarły wspaniałe wrażenie.

Relacjonuje Weronika Pluta. A Wiktoria dodaje od siebie:

Oniemieliśmy z zachwytu, spektakl był na najwyższym poziomie, co dało nam zapał do działania i tworzenia nowych projektów dla Niespasowanych.


Wszyscy mówią zgodnie — w Grodzisku Mazowieckim gościna jest na najwyższym poziomie.

W samym już Grodzisku Mazowieckim spotkaliśmy się z gorącym przyjęciem, miłą atmosferą i wspaniałymi ludźmi. Życzliwość i uśmiech był zawsze i wszędzie — mówi Wiktoria.


Kolejne dni to wspomniane wcześniej warsztaty, różnego rodzaju zajęcia, spotkania i katechezy. Julka wyjaśnia, jak to działało:

Czterech z nas wybrało warsztaty teatralne, na których uczyliśmy się wyrażania emocji i przygotowywaliśmy się na przedstawienie, pt. "Czystość/Nieczystość" — parominutowa scenka.
W warsztatach filmowych wzięli udział Laura i Adrian. Bawili się przednio, mogąc przebrać się za osoby duchowne — siostrę zakonną oraz księdza! Nagrywany też był filmik promujący coroczny zlot młodzieży — wyszedł rewelacyjnie!
W fitnessie wzięła udział tylko Nicola. Nie chodziło tam tylko o pracę nad duchem, ale także nad ciałem. Myślę, że takie warsztaty pozwoliły jej się bardzo oczyścić i oczywiście wygimnastykować! :)
Po warsztatach były organizowane różne spotkania na których wiele mogliśmy się wiele dowiedzieć o służbie księży czy ślubach sióstr oraz czystości.
  



Drugiego dnia mieliśmy okazję bawić się przy rockowych brzmieniach zespołu Porozumienie. Skakaliśmy i śpiewaliśmy do chwytliwych melodii i tekstu. To było naprawdę świetne zakończenie dnia!

Mimo, że Artur i Adam nie uczestniczyli bezpośrednio w musicalu i nie wyjechali razem z grupą, to postanowili jechać do Grodziska na własną rękę. Co ciekawe, na terenie zgromadzenia byli traktowanie tak samo, jak jego uczestnicy. Artur mówi tak:

Czuliśmy się tam jak u siebie! :) Mimo, że furtka była zamykana, siostry zakonne bez problemu nas wpuszczały do środka. Mogliśmy więc obejrzeć musical i bawić się razem z resztą naszej grupy na koncercie zespołu rockowego! Byłem tym mile zaskoczony.
Oprócz tego skorzystaliśmy z okazji i wraz z grupą zwiedziliśmy Łazienki Królewskie w Warszawie. Potem nasze drogi, chcąc nie chcąc, troszkę się rozeszły, więc razem z Adamem następnego dnia odwiedziliśmy Warszawę po raz drugi. Muzeum techniki i stadion narodowy zdobyte! Szczerze? Całkiem ładna ta Warszawa :) Naprawdę się cieszę, że mimo napiętego planu grupy, mogliśmy się spotkać i spędzić razem niespasowany czas. 
     

Niech podsumowaniem tego wyjazdu będą słowa Weroniki Macioszek:

Cieszę się że byliśmy tam właśnie my jako NIESPASOWANI, wyjazd sprawił, że jeszcze bardziej się do siebie zbliżyliśmy jako grupa. Szczere podziękowania powinniśmy kierować do siostry Stelli. To ona właśnie nauczyła nas tańca - Janet Jackson. Do tej pory lubimy to tańczyć. Mimo że na początku bywało różnie - byłyśmy strasznie zmęczone, czasami i nawet lekko poddenerwowane tym, że skomplikowanych ruchów jest tak wiele, to udało nam się. Jestem dumna z nas.
W Grodzisku poznaliśmy wiele ciekawych ludzi. Siostry zakonne , były na prawdę dla nas miłe, zawsze uśmiechnięte. Szczerze chciałabym tam wrócić za rok, albo nawet za miesiąc, tydzień, jutro.
 


Na sam koniec kilka selfie, czyli zdjęcia z rączki zawsze i wszędzie! :)