Get Adobe Flash player

Po premierze Dziewczynki z zapałkami

Od jakiegoś już czasu nosiliśmy się z zamiarem zrobienia na scenie czegoś „na poważnie”. Po ostatnich dwóch spektaklach – przewrotnej Śnieżce Transformajeszyn i bajce z morałem O rybaku i złotej rybce – poczuliśmy, że przyszedł czas na coś mocniejszego. Ale co mocniejszego można zaproponować publiczności w Święta Bożego Narodzenia? No właśnie – i tu wkroczyła Dziewczynka z zapałkami autorstwa H. Ch. Andresena.

Ponieważ nikt z nas, ze względu na różnego rodzaju ograniczenia prywatne, nie mógł w pełni zadeklarować się na lidera tego projektu, sprawy organizacyjne w swoje ręce wzięły Weronika i Kasia, która zajęła się również reżyserią spektaklu, bacznie nadstawiając uszu na wszelkie propozycje Niespasowanych.

Scenariusz pisaliśmy wspólnie od końca września 2016r. w oparciu o oryginał, który swoim zwyczajem nieco uNiespasowaniliśmy ;), dodając chociażby symboliczny rekwizyt – pozytywkę, która wprowadzała powracający temat muzyczny (pomysł Krzysia). Próby na scenie rozpoczęły się na początku listopada. Z tej perspektywy trudno nam samym uwierzyć, że już po premierze!


Jak zwykle podczas prób napotkaliśmy wiele trudności technicznych i merytorycznych. Na przykład: Jak na małej scenie pomieścić dwa plany – mieszkanie i miejski rynek? Jak z dojrzałej kobiety zrobić dziewczynkę? Co zrobić, by na scenie zagościła zima oraz jakim sposobem zapanować nad gasnącymi lub niegasnącymi w odpowiednim momencie zapałkami? W jaki sposób należałoby przedstawić postać ducha, aby nie wydawał się komiczny? Czym złagodzić tak trudne wydarzenia, jak śmierć żony, babci i w końcu dziecka, aby spektakl obejrzeć mogli również najmłodsi? A poza tymi „artystycznymi” trudnościami – sprawy życia codziennego… płaczące dzieci, kolęda, urodziny babci, choroby, marudne „drugie połówki”, wyjazdy i takie tam…. słowem – normalka! :)

Na szczęście udało się! Niewielkim nakładem finansowym, ale za to ogromnym wysiłkiem umysłowym, pokonaliśmy wszelkie przeszkody i premiera Dziewczynki z zapałkami w niespasowanej wersji ujrzała światło dzienne już 30 grudnia 2016r. Data również była nieprzypadkowa, gdyż właściwa akcja tej historii przypada właśnie na koniec roku.

Spektakl trwał zaledwie 35 minut, co dla nas osobiście było szokiem (zwykle nasze projekty trwają od 1,5h – 3h!).
Z czego jesteśmy dumni? Na pewno z podjęcia ryzyka... Musicie wiedzieć, że nawet tuż przed rozpoczęciem spektaklu za kulisem wymienialiśmy wątpliwości „A co jeśli ludzie, znając komediowy charakter naszych spektakli, zaczną się śmieć…?”. Na szczęście nasze obawy kompletnie się nie sprawdziły! Publiczność dała się wciągnąć przejmującej historii i, z tego co wiemy, niejednemu dorosłemu łezka zakręciła się w oku, a dzieci patrzyły jak zaczarowane. Tak więc spektakl „na poważnie” uznajemy za udany, ciesząc się z tak licznej i wrażliwej widowni, która odwiedziła nas w rodzimej zbrosławickiej bibliotece.

Jeśli chodzi o nasze dalsze plany, to aktualnie zdajemy egzaminy na studiach, zaliczamy semestry w szkołach i normujemy życie rodzinne po przedpremierowych zawirowaniach, ale szykujemy się także na dwie kolejne odsłony „Dziewczynki…” w Pyskowicach i Opatowicach (już w lutym!).