Get Adobe Flash player

ŚNIEŻKA TRANSFORMEJSZYN – podsumowanie dotychczasowych występów

Za nami już trzecia odsłona Śnieżki Trasformejszyn. Dwa występy na terenie gminy Zbrosławice i, póki co, jeden w filii nr 3 Tarnogórskiego Centrum Kultury w Opatowicach zasługują zatem na porządne podsumowanie. A kto wie, może to jeszcze nie koniec?

Na pytania odpowiada liderka projektu - Kasia.

JAK TO SIĘ ZACZĘŁO? I DLACZEGO „ŚNIEŻKA TRASFORMEJSZYN”?
Prace nad scenariuszem Śnieżki dla dorosłych rozpoczęły się we wrześniu 2015 roku, kiedy to Niespasowani wrócili do aktywnej działalności. Wspólnie podjęliśmy decyzję, że przyszedł czas na komediowy projekt teatralny. Dlaczego akurat Śnieżka Transformejszyn? Ano dlatego, że gdy w czerwcu 2013r. przygotowywaliśmy spektakl dla dzieci pt. Królewna Śnieżka i 7 krasnoludków nasunęło nam się bardzo wiele groteskowych scen i tekstów, niekoniecznie przeznaczonych dla oczu i uszu dzieci. Nowa, uwspółcześniona konwencja tradycyjnej bajki połączona z nutką pikanterii zrodziła nieco przekoloryzowanych bohaterów, wśród których – naszym zdaniem – każdy siedzący na publiczności odnajdzie kawałeczek siebie”.
Scenariusz początkowo tworzony był wspólnie. Przez kilka spotkań każdy Niespasowany rzucał propozycje, które zbierała i dokańczała Kasia, liderka tego projektu. 


JAK TO JEST - PISAĆ SCENARIUSZ?
Pisanie scenariusza ma to do siebie, że często trudno go po prostu zacząć, ale jeśli mamy punkt zaczepienia, to jakoś to już leci. Uważam, że niezwykle fajną sprawą jest sytuacja, w której pomysł goni pomysł, a tak właśnie wyglądało nasze wspólne pisanie scenariusza. Taka inspiracja to skarb! Poza tym, fajnie, że każdy mógł dołożyć do całości coś od siebie ;-) Potem wystarczyło to zebrać, skorygować i uzupełnić.


NAJPIERW SCENARIUSZ, A POTEM? JAKIE BYŁY KOLEJNE ETAPY TWORZENIA ŚNIEŻKI TRAFORMEJSZYN?
Najpierw zabraliśmy się za kręcenie filmów. Jest to bowiem pierwszy spektakl, w którym wykorzystaliśmy samodzielnie wyreżyserowane, nagrane i zmontowane filmy, zawierające istotne dla fabuły wątki spektaklu. Potem, gdy filmy były w trakcie montażu zajęliśmy się słowem i grą sceniczną. Próby, właściwie aż do premiery, nie były w stu procentach poświęcane Śnieżce ze względu na nasze grudniowe występy, ale na szczęście
z wszystkim udało się zdążyć. W międzyczasie: kompletowaliśmy efekty dźwiękowe, tworzyły się: plakat, rozpiska scenografii i rekwizytów, rozpiska dla dźwiękowców i oświetleniowców, tekst dla suflera, gromadzenie scenografii i dobieranie kostiumów, makijaży, fryzur a także, co może się wydać nieco dziwne, mięśni, brzuchów i bród ;-) A potem to już tylko reklama, rozwieszanie plakatów i wszelkie organizacyjne sprawy z gospodarzami miejsc, w którym aktualnie graliśmy.


A WŁAŚNIE, JAK TO BYŁO Z ORGANIZACJĄ I WSPOMNIANĄ REŻYSERIĄ?
Organizacja to w naszym przypadku bardzo szerokie zagadnienie. Cieszy mnie fakt, że jako lider, czując odpowiedzialność właściwie za wszystko, mogłam równocześnie liczyć na pomoc niespasowanych od samego początku do końca prawie w każdej kwestii. I tak na przykład – Artur, Niespasowany na emigracji, ogarnął całą promocję spektaklu, plakat oraz montaż poszczególnych filmów, czym również z powodzeniem zajmował się niespasowany Krzysiu, także niezbędny przy montowaniu nagłośnienia, nagrywaniu filmów i wszelkich komputerowych zagwozdkach, nie wspominając już o aktorstwie! Przy scenariuszu z kolei najbardziej pomogły mi Iwona i Weronika, które razem z Nicolą i Wiktorią świetnie ogarnęły zarazem suflerkę ;-) Adrian natomiast okazał się bardzo uczynny za kulisami, pomagając na przykład w… przebieraniu się Strażnikowi Hansowi, za co kieruję w jego stronę szczególny ukłon ;-) No i jeszcze fotograf! Bez Martyny i jej sprzętu nie byłoby przecież ani plakatu ani galerii. Dzięki takiemu wsparciu sama mogłam się skupić na tym, co lubię chyba najbardziej - czyli na reżyserii.


A OD STRONY TECHNICZNEJ RZECZ UJMUJĄC?
Powiem prosto - Spektakl nie udałby się gdyby nie nasi mężczyźni! Adam i Adaś, którzy w tym projekcie brali udział bardziej pośrednio, (jako aktorzy w nagranych filmikach), okazali się wprost nie do przecenienia jako rasowi akustycy, czy też asystenci akustyków. Adaś zabłysnął na premierze w Wieszowie, kiedy to mógł być prawą ręką ekipy Art Studio OHO, a Adam sam poradził sobie z puszczaniem efektów audio i video podczas dwóch kolejnych występów. Adrian był za to bardzo pomocny za kulisem i w przygotowywaniu scenografii, a Krzysiu w większości sam montował cały sprzęt nagłaśniający przed występem. Ukłon składam też w stronę mężczyzn niespasowanych kobiet, oraz wszystkich znajomych, którzy robili zdjęcia, dostarczali rekwizytów i ogarniali kamerę, dzięki której mamy pamiątkowe nagranie.

SCHARAKTERYZUJ KRÓTKO KAŻDY Z WYSTĘPÓW
„ystęp w Wieszowie podczas finału WOŚP był na pewno najbardziej stresujący i to z kilku powodów, których nie będę już tutaj przytaczać. Ta prezentacja była dla nas szczególnie ważna, bo w końcu, co premiera to premiera! Atutem w Wieszowie na pewno było światło – mogliśmy bowiem skorzystać z profesjonalnego nagłośnienia i oświetlenia firmy Art Studio OHO. Anegdotką natomiast niech będzie fakt, że podstawowy rekwizyt naszego spektaklu – snickers – został bezczelnie zjedzony przez nieznanego sprawcę więc w dniu premiery musiał zastąpić go jedyny tego typu batonik w lokalnym sklepie – KitKat ;)


W Zbrosławicach nagłaśnialiśmy i oświetlaliśmy występ zupełnie sami. Chodzą słuchy, że wyszło nam to dobrze, co jest dla nas powodem do dumy ;-) Na scenie byliśmy już nieco swobodniejsi, ale nie przewidzieliśmy egipskich ciemności, które następowały, gdy było wyłączane światło w celu zmiany scenografii. Dobrze, że nikt nas wtedy nie widział i nie słyszał ;-P

 

Natomiast spektakl na zupełnie nowej scenie w Opatowicach był jednym słowem – nieprzewidywalny. Po pierwsze, na publiczności znalazły się w większości dzieci – trzeba, więc było na bieżąco „łagodzić” mocniejsze teksty, po drugie – miejsce to okazało się bardzo bogate w zasoby, z których można wiele zrobić (np. drabina okazała się świetnym wieszakiem na ekran projektora, a z dwóch plastikowych skrzynek powstał stolik dla Wróżki Anastazji) i po trzecie – występ ten najbardziej obfitował w aktorskie improwizacje każdego z nas, które powodowały na scenie śmiechowe drgawki, zwłaszcza w stop-klatkach.



CZY ŚNIEŻKA TRANFORMEJSZYN POJAWI SIĘ JESZCZE NA SCENIE?
Istnieje takie prawdopodobieństwo! Jednak, póki co nie zapeszajmy ;-) Jeśli się uda, to nasza strona i Facebook na pewno będą o tym trąbiły na prawo i lewo. Tymczasem oddaję pałeczkę kolejnemu liderowi – Weronice, która podjęła się poprowadzenia grupy w następnym projekcie, o którym pewnie już niedługo usłyszycie ;-)

JAK PODSUMUJESZ PROJEKT ŚNIEŻKA TRANFORMEJSZYN?
Myślę, że Śnieżka dla każdego Niespasowanego była czymś niezwykle ważnym. Spektakl ten wiązał się z naszym oficjalnym powrotem, dając przy tym wiele radości i satysfakcji. Wydaje mi się, że aktorsko poczyniliśmy spore postępy, a sam spektakl prezentuje już całkiem wysoki poziom. Każdy z nas jest inny, więc jako grupa cały czas się docieramy. Nie obyło się bez sporów, jednak wkładamy wiele wysiłku by było ich jak najmniej ;-) Jako lider dziękuję Niespasowanym i ich rodzinom za wytrwałość, pomoc i zaangażowanie, mając nadzieję, że podołałam swej roli. Publiczności – za to, że po prostu była, że chciało jej się wyjść z domu. Redakcji tarnogórskiego czasopisma Gwarek – za wsparcie i reklamę. Zbrosławickiej Bibliotece – za to, że mamy gdzie ćwiczyć. Pani Annie Kutyła, Kornelii Sikorze i Annie Pająk – za zaproszenie i pomoc w organizacji przedsięwzięć a Urzędowi Gminy za wydruk plakatów i użyczenie rzutnika.