Get Adobe Flash player

ŚWITA WITA - RAZY TRZY!

Na zakończenie 2014 roku Niespasowana Świta Św. Mikołaja miała do wykonania trzy ważne zadania (a zdradzimy, że to jeszcze nie koniec w tym zimowym sezonie). Odwiedziliśmy Przedszkole w Przezchlebiu, zróżnicowaną wiekowo grupę dzieci w Tarnowskich Górach oraz Drugoklasistów ze Szkoły Podstawowej nr 3 również w Tarnowskich Górach. Skład naszej Świty za każdym razem ulegał małym zmianom. Krótko na temat tych trzech mini-projektów wypowiedzą się Niespasowani, którzy brali w nich udział.


MIKOŁAJKI W PRZEDSZKOLU NR 8 PRZEZCHLEBIU

W piątek 5. grudnia wynajęliśmy zaczarowanego zielonego Golfa 3, który niczym sanie Św. Mikołaja pomknął o poranku do Przezchlebia. Na jednej z sal czekało na nas już około 60 uśmiechniętych i chętnych do zabawy dzieciaków wraz ze wszystkimi pracownikami Przedszkola. Przyjechaliśmy w niecodziennym składzie, albowiem oprócz Iwony, Julki, Wery P. oraz Kasi był wśród nas także (uwaga, uwaga…) Marek Wolny! Nasz
Były - Niespasowany, który, jak się okazuje, dalej jest ochoczy do pomocy i poratowania kolegów w sytuacji kryzysowej (czytaj: brak chłopa do roli Mikołaja w tym dniu i godzinie). Powołany do tak ważnej roli, sprawił się jednak bardzo dobrze, mimo że gacie na kolanie miał przetarte od ilości siedzących na nim maluchów, a przez jeszcze kilka godzin po występie wyciągał z aparatu na zębach brodę Mikołaja… ;)
Parę słów o tym przedsięwzięciu napisała Julka i Kasia

Julka:
„Tego dnia pojechaliśmy do Przedszkola w Przezchlebiu z delegacją składającą się z: Aniołka (Iwona), Elfów (Kasia i Wera P.), Mikołaja (Marek) no i jeszcze skromnie powiem, że ja też tam byłam jako UWAGA Rudolf Czerwononosy! Zabawa była przednia. Maluszki bawiły się świetnie i w ogóle się nie bały. Nawet gdy przybył św. Mikołaj dzieci bardzo się cieszyły zwłaszcza, że miał przy sobie mnóstwo prezentów!
Bycie Rudolfem było dla mnie nie lada wyzwaniem. Jako, że byłam przewodniczącym wszystkich reniferów, moim obowiązkiem było wprowadzić św. Mikołaja do Przedszkola. Byłam tym faktem zaszczycona! Jestem bardzo zadowolona z tego nowego doświadczenia i co najważniejsze cieszę się, że mogłam razem z Niespasowanymi wywołać radość na buziach maluchów. Myślę, że do Przezchlebia jeszcze wrócimy bo przecież świta św. Mikołaja nigdy nie zawodzi!”

Kasia:
Przedszkole w Przezchlebiu za każdym razem wita i żegna nas z wielką i wręcz niespotykaną życzliwością. Już od progu wszystkie Panie wołają: Co pomóc? Co podać? Czego się napijemy? I jak to fajnie, że znów jesteśmy i że mamy energię, by robić coś dla innych. Do takich miejsc aż chce się wracać! Zawsze gdy widzę zainteresowanie na twarzach dzieci czy to podczas spektaklu, czy podczas zabawy, odczytuję to jako wielki sukces. Wyjeżdżając z Przezchlebia, znów miałam to uczucie:). Fakt, zacięcia się wejściowych drzwi, gdy byliśmy w środku sami, interpretuję jako chęć zatrzymania nas na dłużej.. to musiało być przeznaczenie 


MIKOŁAJKI W SPÓŁDZIELNI SOCJALNEJ FAMILIA


Angaż na tą imprezę otrzymaliśmy od p. Kornelii Szendzielorz - Honisz, która organizując szkolenie dla rodziców diabetyków, postanowiła zaprosić także św. Mikołaja wraz z jego Świtą dla obecnych tego dnia w siedzibie Spółdzielni Socjalnej Familia, dzieci. Tym razem (a był to dalej 5 grudzień, z tym że po południu) Niespasowani przyjechali w składzie: Adaś S., Jula, Iwona, Kasia i Adam K.. Zabawa odbywała się tutaj w mniejszych gronie, albowiem czekało na nas 9-ro dzieci w dość zróżnicowanym wieku. Oto jakie wrażenia wynieśli z tego spotkania Iwona, Adam i Adaś

Iwona:
Pierwsze wrażenie - jeszcze przed samą zabawą? Mało miejsca i bardzo ciepło! (to od grzejącego bardzo świątecznym płomieniem pieca :P). A potem…? Potem było już tylko goręcej! Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie obecność również nieco starszych dzieci (były nawet takie nastoletnie), które wcale nie miały oporów by bawić się i wygłupiać razem z nami. A tak od zaplecza, to tego dnia Świta Mikołajowa była naprawdę wyjątkowa zgrana. Świetnie bawiliśmy się z dziećmi, ale też razem ze sobą.

Adaś:
Dzień wyjazdu na Mikołajki niestety nie był moim najszczęśliwszym. Gdy jednak dotarłem na miejsce nastrój i humor od razu mi się poprawił. Powodem byli na pewno organizatorzy, którzy zarażali radością, energii i zaangażowaniem w robieniu czegoś dobrego dla innych. Z mojego trzyletniego doświadczenia w byciu Reniferem w Świcie św. Mikołaja mogę powiedzieć, że rola ta odgrywana dla dzieci z problemami chorobowymi była szczególna, ponieważ czułem że daję radość i to w niebanalny sposób. A z technicznych spraw, to muszę pamiętać, by zrzucić nieco sierści za rok bo wysoka temperatura dawała mi się we znaki.. ;)



SPOTKANIE WIGILIJNE W SP NR 3


Ów mini-projekt tak na prawdę nie do końca był wypadem Świty Św. Mikołaja. Spotkanie to miało bardziej charakter spotkania opłatkowego klasy drugiej, na które Niespasowana delegacja została zaproszona w celu wypełnienia czasu muzyką i zabawą. Jak na zawołanie pojawiły się niespasowane dziewczyny, czyli: Iwona, Wera P. i Kasia, które grą na instrumentach, śpiewem, zagadkami a nawet autorską bajką pt. „Jak Elf i Renifer przygotowywali się na Dzień Mikołaja” uraczyły uczniów 18 grudnia o poranku. Inicjatorką tego spotkania była wychowawczyni klasy p. Ania Osowiec oraz mama jednej z uczennic – p. Kornelia Szendzielorz – Honisz. Dziękujemy!
O tym jak było, opowiedzą same dziewczyny:


Weronika P.:
Gościnne Mikołajki w Szkole Podstawowej przebiegły w bardzo optymistycznym nastroju. Razem z dziewczynami starałyśmy się i myślę, że dałyśmy radę nadążyć bo mimo nielicznej grupy dzieci miały mnóstwo energii. Wróciłam do domu czując już magię Świąt.


Kasia:
Było to niezwykle miłe spotkanie. Dla mnie miła odmiana, gdyż na co dzień pracuję głównie z dziećmi w wieku przedszkolnym. Eleganckie stroje i atmosfera nadchodzących Świąt uderzyły nas już wraz z przejściem progu klasy, nie pozostało nam więc nic innego jak dać się wciągnąć i jeszcze bardziej podsycić panującą radość. Babska solidarność w konfrontacji z uczniami klasy II okazała się kluczem do sukcesu i wspólnymi siłami razem z p. Anią a to wzniecałyśmy a to opanowywałyśmy świąteczny chaos ku uciesze dzieci.

Iwona:
Niby taka typowa wigilijka klasowa, a jednak nie do końca! Z dziećmi z tej klasy miałyśmy okazję spotkać się już w zeszłym roku… hmm… pewnie dlatego, jak tylko weszłyśmy do sali powitały nas okrzyki: „A ja Panią znaaam!”, „ A Pani byyyła już u naaas!”. Ku naszej uciesze uczniowie garnęli się nie tylko do trzech elfów, ale także w zabawach uczestniczyli niezwykle chętnie. Obojętne, czy akurat wariowaliśmy do piosenki czy w ciszy czytałyśmy opowiadanie. Krótko, ale intensywnie, można by rzec.